22:01

Od przedszkolaka do uczniaka

Oczywiście świadectwo z czerwonym paskiem


Koniec przedszkola. Dzisiaj wygląda to dla nas trochę jak koniec świata. Pocieszamy się, że inni rodzice też tak podobno mieli, a później wszystko było dobrze:)

Błażej miał dwa lata, gdy rehabilitantka ciocia Kasia wspomniała o tym, że już niedługo może szykować się do przedszkola. A my tylko popatrzyliśmy na siebie z lekkim uśmiechem, mówiącym, że nie ma szans. Jak to do przedszkola? Z takimi problemami? Z sondą? Z chorym sercem?

Ale myśl zaczęła kiełkować. Potem bez wielkich oczekiwań z naszej strony, Błażej zaczął chodzić na zajęcia do Centrum Maltańskiego, gdzie pojawiła się propozycja, żeby został przedszkolakiem.

Potem był wielki kryzys, szpital, respirator, operacja serca, bardzo długi pobyt na Intensywnej Terapii.

Mogliśmy odwiedzać Błażeja tylko przez kilka minut dwa razy dziennie. Kiedy już zbliżaliśmy się do wyjścia do domu, powiedziałam do niego, żeby się ogarniał, bo przedszkole na niego czeka. Słyszała to pani pielęgniarka, skrzywiła się tylko, ale nic nie powiedziała. Skomentowała dopiero następnego dnia, pytając znienacka, do jakiego przedszkola chcę oddać takie dziecko.

Takie dziecko poszło do przedszkola kilka miesięcy później.  Z sondą, z emocjami rozchwianymi poprzez pobyt w szpitalu i tonami leków na uspokojenie. Codziennie rano był krzyk i płacz, gdy miał zostać w przedszkolu. Był takim małym bidusiem, ale pani dzielnie walczyły.

I słowo walka nie jest wyolbrzymieniem.

Z ukochaną Panią Agnieszką, najlepszą nauczycielką na świecie


Potem był czas zbiórek na operację i wsparcie ze strony przedszkola, pań i całego Centrum Maltańskiego. Nigdy tego nie zapomnimy.

Czasem pokazywaliśmy wam zdjęcia uśmiechniętego Błażeja z przedszkolnych imprez, wyjść, zabaw. Ale tak naprawdę liczyła się codzienność. Nie da się opisać tego, co dostał w przedszkolu. Na sto procent nie byłby teraz takim sympatycznym i otwartym na ludzi chłopcem, gdyby nie chodził do przedszkola.

Błażej nie mówi, ale radość z jaką rano jechał na ulicę Kasztanową jest najlepszym komunikatem, jaki może dać. Wiemy, że kocha przedszkole. I my też pokochaliśmy. Błażej ma raczej pecha w życiu, ale ma szczęście do ludzi.

Najtrudniej było zaufać. Oddać w ręce nieznanych osób naszego kruchego chłopca. Ale udało się i zdecydowanie było warto.

Trudno tutaj wymienić wszystkich, którym chcemy podziękować i o których będziemy pamiętać.
Ale wiem, że wiecie, o kim piszemy!

Uroczyste zakończenie roku

A teraz musimy się pożegnać. Prawie siedem wspólnych lat. Dziękujemy, było cudownie.
Teraz szkoła, wszystko od nowa.

Wiem, wiem, wszystko będzie dobrze!

Uroczyste zakończenie roku i dyplom absolwenta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz