10:03

Mindfulness według Błażeja



Nasz codzienny trening uważności 

 

Niedzielny poranek i krojenie z tatą


U nas spokojnie. Stabilnie, normalnie. Przynajmniej w naszym rozumieniu normalności. 

Błażej chodzi szczęśliwy do przedszkola, po południu codziennie ćwiczy, jeździ na rehabilitację, coraz lepiej porusza się na własnych nogach. W weekendy gotujemy, pieczemy pizzę, wspólnie kroimy pomidory. Ulubioną rozrywką Błażego jest ostatnio oglądanie, jak coś piecze się w piekarniku. Po prostu, dogląda.

A jak się urodził to jedne z pierwszych słów jakie usłyszał tata, to było lekarskie pocieszenie: Jesteście młodzi, będziecie mieć następne. Nie pocieszyło nas to i postanowiliśmy skupić się na Błażeju i zrobić wszystko, żeby miał szansę.

Dostał ją i wspólnie z lekarzami, pielęgniarkami, rehabilitantami, nauczycielami i całą ekipą przychylnych ludzi codziennie pomagamy mu z tej szansy skorzystać. Pokazuje nam, że warto, że każdy malutki postęp jest wart więcej niż cała góra pieniędzy. Chociaż oczywiście bez niej nie byłoby codziennej rehabilitacji, ale to historia nie na dzisiaj.

Błażej się nie martwi, nie czuje, że jest inny, nie ma pretensji, że tak dużo trudności los przed nim stawia.

Jestem pewna, że jest szczęśliwy.

Więc jeśli czyta nas teraz smutna młoda mama, która właśnie dowiedziała się, że będzie miała bardzo chore dziecko, to pocieszamy. Będzie ciężko, ale warto!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz