15:42

Lato w Munster

Błażej z tatą w pokoju zabaw na kardiologii w szpitalu w Munster


Sporo się u nas ostatnio działo. W ciągu czterech dni przejechaliśmy ponad 2000 kilometrów, spacerowaliśmy po Munster, a Błażej przeszedł komplet badań serduszkowych.

Miało być cewnikowanie

Pojechaliśmy na cewnikowanie. Jak zwykle ostatnio, czyli do Munster. Trudno nam ufać innym lekarzom, po tym, jak nasi przez kilka lat i kilka operacji nie rozpoznali u Błażeja uczulenia na heparynę, co ma paskudne skutki.

Ostatni raz byliśmy w Munster w październiku i mieliśmy wrócić po kilku miesiącach na powtórzenie badania. Spakowaliśmy więc kilka walizek i w ponad trzydziestostopniowym upale ruszyliśmy na zachód.  Zgodnie z zasadą, że ćwiczenia czynią mistrzem jeżdżenie autostradą wychodzi nam coraz lepiej i po kilkunastu godzinach byliśmy na miejscu. To był nasz piąty wyjazd, więc sprawy organizacyjne mamy w małym paluszku. 

Cały czwartek Błażej przechodził badania. Od echa serca, badań krwi wszelkiego rodzaju, na zdjęciu płuc kończąc. Poza tym sporo rozmów z lekarzami, którzy bardzo cenią zdanie rodziców. To zawsze robi na nas wrażenie. Lubimy też to, że w odróżnieniu od polskich szpitali dzieci nie są w nich niepotrzebnie trzymane, a wykonywanie badań rozpoczyna się po kilkunastu minutach od przyjęcia na oddział. Nawet za bardzo nie mamy wtedy jak zjeść obiadu, więc Snickersy (to tata), batony Zdrowa Kaloria (to ja) i dużo kisielu (to Błażej) mamy cały czas pod ręką.


Jest dobrze


W piątek, gdy miało być cewnikowanie przyszedł do nas cały zespół kardiologów i przekazali, że nie ma sensu w tej chwili ryzykować nawet łagodnego znieczulenia. Wyniki badań wyszły dobrze, wskaźniki serduszkowe też są akceptowalne i na ten moment cewnikowanie niczego by nie zmieniło. To była długa rozmowa i zdecydowanie zabrzmiało to dla nas bardzo rozsądnie. Przyznali, że nie sądzili, że Błażej będzie teraz w tak dobrej formie. Oryginalny komplement, ale przyjęliśmy go z radością.

Mamy wrócić jeśli zauważymy cokolwiek niepokojącego, jeśli wyniki badań będą gorsze, albo jeśli nasz kardiolog tak zdecyduje.

Koniec w wakacji!


W końcu mamy więc koniec wakacji! Odpoczęliśmy dwa tygodnie u babci, zaliczyliśmy wycieczkę do Munster i powoli wracamy do rzeczywistości. Ukochane przedszkole przecież wzywa!


Dziękujemy tradycyjnie za trzymanie kciuków i za to, że dzięki wam możemy zapewnić Błażejowi najlepszą opiekę, jaką się da. Niby pieniądze nie są w życiu najważniejsze, ale jak widać, czasem są bardzo ważne. Dzięki!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz