poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Błażej i wrażliwa sprawa ciuchowa



moda dla dzieci
Błażej na spacerze zawsze stylowo
  
Lubimy stroić Błażeja. Bardzo lubimy. Bardziej ja niż jego tata, ale i on lubi. Tylko się nie przyznaje.

Od czwartego miesiąca ciąży wiedzieliśmy, że Błażej jest chory. Że jego serduszko jest słabe, że nie wiadomo, co będzie. Omijaliśmy więc sklepy z rzeczami dla dzieci szerokim łukiem.
Dopiero kilka dni przed porodem kupiliśmy kilka ubranek do szpitala, resztą zajęła się babcia.

Gdy był na Oddziale Intensywnej Terapii długo nie mógł być ubierany . Zamiast kolorowych pajacyków były kable, plastry i wkłucia. Gdy było już lepiej, codziennie przynosiliśmy mu odkażone ubrania z domu, żeby miał chociaż taką minimalną jego namiastkę. Gdyby nie miał swoich pielęgniarki zakładałyby mu ubranka szpitalne.

Teraz zawsze staramy się, żeby miał ładne, kolorowe ubrania, stosowne do wieku. Zdarza nam się widzieć dzieci niepełnosprawne, których rodzice ubierają je, jakby były młodsze niż są. Albo starsze. Może wiedzieliście niepełnosprawnego nastolatka ubranego jak staruszek? My tak. Niestety.

Oczywiście, że Błażej nie zdaje sobie sprawy z tego, czy idzie do przedszkola w śpiochach, czy w koszulce i spodniach. Ale to, jak wygląda wpływa na to, jak reagują na niego ludzie. Kiedy ma wesołą żółtą kurtkę jest dużo większa szansa, że ktoś się do niego uśmiechnie w sklepie, niż gdyby był w różowej pidżamie.

Zdrowe dziecko, które obserwuje, jak ubierają się rówieśnicy nigdy nie zgodziłoby się na założenie czegoś, co wzbudziłoby śmiech kolegów. W przypadku dzieci niepełnosprawnych musimy o to zadbać sami.

Niedawno widziałam wpis  w internecie, na grupie skupiającej rodziców dzieci z problemami. Był o tym, gdzie można kupić jednoczęściowe ubrania dla niemowlaków w rozmiarze do 110 cm. O ile zdrowego czterolatka  można namówić do założenia bodziaka o tyle raczej nie jest to stosowne ubranie dla chorego siedmio, ośmio, czy dzisięciolatka. Ale ono o tym nie wie, więc są rodzice, którzy idą na łatwiznę. Zainteresowanie sklepem było spore.

Błażej jest malutki, nosi właśnie rozmiar 110. Ubrania kupujemy na wyprzedażach i z drugiej ręki, ale zawsze są do fasony dla siedmiolatków.

Każde dziecko ma prawo do szacunku, a to wyraża się także w stosownym ubiorze.

moda dzieci
Błażej w zoo także elegancko





4 komentarze:

  1. O to to!
    Zawsze staram się by Krzyś miał śliczne ubrania i, przede wszystkim, dobre jakościowo.
    Natomiast nie dziwi mnie zainteresowanie body. Sama swojego czasu takie młodemu kupowałam, głównie na zimę, bo przy przenoszeniu z wózka do samochodu plecki zawsze jakos wychodzily i często się przeziębiał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne Aniu, masz rację z body! Traktowane jako bielizna - jestem za:)Całusy dla Was!

      Usuń
  2. Mamy tak samo... i choć mój już ma skończone 16 lat nosi ubranka w rozmiarze 134/140.
    Zawsze kupuje mu ciuszki w których będzie wyglądał, ma już swój gust (niestety) i czasem jest wielki bunt że tego nie założy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niby błahy ale bardzo ważny problem... Mój Piotruś ma już 5,5 roku a nosi rozmiar 80 czyli 9-12miesięcy. Dla mnie wspaniałą rzeczą jest to że w dzisiejszych czasach można kupić ciuszki w maleńkich rozmiarach ale stylizowane na ubranka dla starszych dzieci. Dzięki temu nie musi nosić przesłodzonych błękitnych śpioszków rozpinanych w kroku, ale może założyć coś w kolorach i kroju odpowiadających jego wieku z ulubionym bohaterem z bajki. To dodaje mu pewności siebie. Wbrew pozorom taka prozaiczna rzecz jak np odpowiednia piżama (a nie pajacyk rozpinany po całości) pozwala dziecku poczuć że nie różni się aż tak bardzo od swojego brata a to baaardzo ważne więc w pełni zgadzam się że nie wolno zapominać iż przez strój my czy dzieci wyrażamy siebie bez znaczenia czy potrafią się o to upomnieć czy nie :)

    OdpowiedzUsuń