wtorek, 21 lutego 2017

Błażej przypomina - nie parkujcie na kopertach! Chyba, że możecie:)





Kiedy Kraków został opanowany przez smog, a w przedszkole było zamknięte z powodu ferii, w ramach spaceru Błażej jeździł na zakupy do supermarketu. Być może wątpliwa to rozrywka, ale Błażej jest miłośnikiem spoglądania na świat z perspektywy wózka na zakupy.

Mamy od niedawna kartę parkingowa dla osób niepełnosprawnych i korzystamy z niej bardzo często. Mój kręgosłup dziękuje komisji, że przyznała nam taki przywilej. To nic, że dopiero po sześciu latach. Lepiej późno niż później.

Jedziemy sobie więc do jednego z krakowskich marketów, parkujemy. Oczywiście  na miejscu dla niepełnosprawnych. Obok stoi samochód bez odpowiednich oznaczeń za szybą. Ale jako z natury mili i wyrozumiali ludzie, uznajemy z Błażejem, że ok, wybaczamy, może akurat ktoś bardzo się spieszył. Może przyjechał "tylko na pięć minut." Co prawda w około jest mnóstwo zwykłych miejsc do zaparkowania, ale  ignorujemy sprawę. 

Kolejny dzień, znowu jedziemy na nudny spacer wśród puszek z kukurydzą i  kolorowych landrynek. Parkujemy.  I kto stoi obok nas? Tak, tak, znajomy z wczoraj, nadal bez odpowiednich oznaczeń. Pamiętamy, że miał charakterystyczne zarysowania i naklejkę z księżniczką na tylnej szybie. Stoi w innym miejscu, więc na pewno jeździł w między czasie. Nadal jednak na miejscu, na którym nie ma prawa stać. Nadal także jest sporo wolnych miejsc w około, ponieważ jest przed południem w środku tygodnia.

Ciągle jesteśmy wyrozumiali, może ktoś ma kolejny ciężki dzień i bardzo mu się spieszy.

Zgadnijcie, co stało się trzeciego dnia? Chyba nie trzeba opowiadać historii jeszcze raz.


Co jakiś czas odbywają się kampanie przypominające, żeby nie parkować na takich miejscach, jeśli możesz się samodzielnie poruszać i jeśli nie masz karty uprawniającej do tego.

Jak widać nadal jest wielu takich, którzy nic sobie z tego nie robią. Pamiętajcie, że także na parkingach w supermarketach obowiązuje zakaz parkowania bez odpowiednich oznaczeń.

Wiele osób ma karty, które dawno utraciły ważność. W 2015 roku była weryfikacja uprawnień do posługiwania się kartą. Teraz może ją otrzymać ktoś, kto ma znaczne trudności w poruszaniu się, czyli ma schorzenia narządów ruchu, wzroku, albo ciężkie problemy neurologiczne. Taką niepełnosprawność widać. Po prostu. Więc jeśli widzicie kogoś, kto śmiga na obcasach, często z wielkimi i ciężkimi siatkami z centrum handlowego i ma za szybą kartę dla osób niepełnosprawnych to jest wielkie prawdopodobieństwo, że nie jest to karta zgodna z prawem. Karta znaleziona w rzeczach po cioci nie uprawnia do stawania na miejscach dla osób niepełnosprawnych.


To jest obowiązujący od 2015 roku, jedyny poprawny, wzór karty:


Jakie są kary za łamanie przepisów?

  • Za nieuprawnione posługiwanie się kartą parkingową i parkowanie na miejscu dla niepełnosprawnych lub miejscu zastrzeżonym grozi mandat w wysokości 800 zł i 5 pkt. karnych;
  • za nieuprawnione parkowanie na miejscu dla niepełnosprawnych grozi mandat w wysokości 500 zł i 5 pkt. karnych;
  • za nieuprawnione posługiwanie się kartą parkingową dla niepełnosprawnych grozi mandat w wysokości 300 zł.      
    (Dz.U. z 2013 r., poz. 1624; ost. zm. Dz.U. z 2015 r., poz. 506))

Nie parkujcie na miejscach dla niepełnosprawnych, Błażej przypomina!


2 komentarze:

  1. Mój synek ma chore serce i też mamy kartę, z której nie raz korzystamy. Rozumiem Pani stanowisko, ale do posiadania karty uprawniają naprawdę różne niepełnosprawności, nie tylko ruchowe. Często patrzą na nas jak na oszustów, jakże niesłusznie. Ciężko chorego serca "nie widać".
    Pozdrawiamy z całego serca Błażejka - był wspaniałą ośmiornicą, gratuluję pomysłowości !

    OdpowiedzUsuń
  2. Akurat od zeszłego roku zmieniły się przepisy i właśnie tylko schorzenia narządów ruchu, wzroku i ciężkie schorzenia neurologiczne. To że są lekarze, którzy mimo to wystawiają karty na inne schorzenia to inna sprawa. Nam, w Krakowie, aż do zeszłego roku karta nie przysługiwała i godziliśmy się z tym. W praktyce dużo osób ma kartę dla dziecka od jego urodzenia, co też jest niezgodne z prawem, bo także zdrowe dzieci ludzie noszą. Ale we wpisie miałam na myśli osoby, które posługują się kartami nieważnymi, po których widać, że są "odziedziczone", co w połączeniu ze szpilkami nie robi dobrego wrażenia:) Jeśli ktoś ma obowiązujący teraz model karty, nigdy się nie czepiam:) A ludzie raczej nie patrzą na Państwa jak na oszustów, tylko z jakiejś dziwnie pojmowanej zazdrości o miejsce;) Pozdrawiamy serdecznie i dziękujemy za komplementy:)

    OdpowiedzUsuń