wtorek, 10 maja 2016

Błażej i dyktatura rodziców

A dzisiaj na tapecie trudny temat.

O dzieciach niepełnosprawnych, które mają bardzo dobrze zorganizowany cały świat. Codziennie przedszkole, potem rehabilitacja, logopeda, pedagog. I oczywiście jest to potrzebne, a właściwie niezbędne, w życiu takich dzieci jak Błażejek. Duża liczba zajęć dodatkowych bardzo poprawiła jego stan. A stały plan dnia zapewnia wysokie poczcie bezpieczeństwa, które zostało tak bardzo zaburzone podczas pierwszych miesięcy życia.  

Teraz, kiedy Błażej coraz skuteczniej się z nami komunikuje i używa do tego akceptowalnych sposobów (zdjęć, obrazków, gestów), a nie krzyku, widzimy, że to wszystko ma też drugą stronę.
Otóż ciężko z Błażejka wykrzesać spontaniczną chęć pokazania, co chciałby robić  w danej chwili. Oczywiście zdarza mu się marudzić, że czegoś nie chce. Ale jest tak w zasadzie tylko wtedy, gdy źle się czuje. W inne dni zgadza się na wszystko, co mu proponujemy. 

Musimy więc dopisać do listy "rzeczy do robienia z Błażejem" jakiś plan, który nauczyłby go za pomocą obrazków, czy gestów pokazywać, że na przykład zamiast iść na spacer chciałby się napić.
A my musimy zabić w sobie autorytarność, co będzie równie trudne;)