środa, 18 lutego 2015

Błażej i domowa logopedia, część pierwsza

Sprawa z mową u Błażejka wygląda tak, że nadal nic poza kilkoma głoskami nie potrafi powiedzieć. Ale staramy się, jak możemy, żeby to zmienić, bo WIDAĆ, że on bardzo chce się komunikować. Oczywiście codziennie słucha samogłosek i wyrazów dzwiękonaśladowczych wg tzw. metody krakowskiej, o czym wpis był tutaj. Opowiadamy mu też o wszystkim i próbujemy uczyć kilku podstawowych (jeść, pić, koniec, jeszcze) gestów. A nuż coś mu się spodoba!
Ale ostatnio, jedna z Błażejkowych cioć poleciła nam świetny artykuł (dziękujemy!).
Okazuje się, że różne zabawy sensoryczne, które można nazwać terapią ręki mają wpływ na rozwój mowy! Udowodniono, że rozwój funkcji ręki ma ścisły związek z nauką mówienia. Zwiększanie się sprawności dłoni ma ścisły związek ze sprawnością buzi. W czasie, gdy rozwija się umiejętność precyzyjnynch ruchów palców rozwijają się także mięśnie krtani.
O tym, że proponujemy Błażejkowi różne zabawy sensoryczne pisałam już wielokrotnie, ale nie wiedziałam, że podczas tych zabaw wspomagamy też naukę mówienia. 
Do zabaw rękami marsz!



piórka i wata

piłka piórkowa

siano


niestety najmniej ulubiony:)
i kisiel oczywiście





















PS. Malownicza plama u modela powstała chwilę po tym, gdy przebrałam go do sesji, ręce mi opadły i już tak zostawiłam;) Jest naturalnie!


4 komentarze:

  1. Błażej ma dużo pracy, ale fajnie, że może to połaczyć z zabawą. Ciekawa sprawa z tym związkiem ręki i mowy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też byłam zaskoczona! Czego to się ludzie nie dopatrzą;)

      Usuń
  2. Świetna praca! A ja bardzo dziękuję za docenienie mojego wpisu :)

    OdpowiedzUsuń