wtorek, 15 lipca 2014

Błażej i hipoterapia z uśmiechem

Ponowna próba hipoterapii zakończyła się sukcesem. Początek był podobny jak ostatnio, czyli Błażej płakał i robił wszystko, żeby tylko go zdjąć z konia. Ale gdy tylko....ja się schowałam na oblicze Błażejka wrócił uśmiech, a Lajla (czyli konik na którym jeździ) została jego nową przyjaciółką. 

Poza tym próbujemy Błażeja rozwijać kulinarnie. Marzę, żeby jak "dzieci z placu zabaw" wziął do ręki chrupkę kukurydzianą, albo bułkę, albo parówkę i po prostu zjadł. O chupkach nie ma mowy, nawet nie chce dotknąć. Kawałek bułki (albo nawet kawałeczek, a nawet może okruszek) włożony (przeze mnie) do buzi został z niej NATYCHMIAST (to już przez Błażeja) wyjęty. A parówki, cóż, nadają się bardzo fajnie jako pałeczki do grania na pianinie. Błażejek zjadł kawałek o wymiarach milimetr na milimetr i bardzo długo trwało zanim z obrzydzeniem przełknął. Tak to z nim jedzeniowo jest. No ale wiadomo, przynajmniej nie ma sondy.

A wracając do koni. Nie udało mi się zrobić zdjęcia z Lajlą, ale za to mamy zdjęcia z kurami:)



2 komentarze:

  1. Jedzenie jest dla Pana Błażeja przereklamowane na razie :(,ale super, że ogólnie jest w dobrej formie :) tfu tfu..

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, że Błażejek ma nową "przyjaciółkę" Lajlę. :) Kurki też fajne. A jedzenie musi jeszcze trochę poczekać na Błażejka, cierpliwości :))

    OdpowiedzUsuń