poniedziałek, 5 maja 2014

Błażej i wielki powrót do domu

Błażej już wrócił do domu. To była bardzo dziwna wizyta. Najpierw czekaliśmy bardzo długo, żeby porozmawiać z chirurgiem i z anestezjologiem. Wszystko pięknie, INR rano zbadany wszystkim się podobał, nawet zamienili dzieci, żeby Błażej szybciej miał zabieg. W końcu to nic takiego, szybkie spotkanie ze skalpelem, - "nawet premedykacyjki nie będziemy robić". Weszliśmy, faktycznie szybko pojechał, aż tu nagle widzę, że idą chirurdzy, anestezjolog - "czy jest ktoś od dziecka Kwiecień?". Myślałam, że coś się stało, ale oni tylko chcieli wyjaśnić, czemu nic nie zrobili. Bo INR za wysoki, może krwawić. Poczekamy na oddziale, może jutro zrobią. Ok, Błażej zaraz przyjechał, premedykacyjkę, czyli uspokajacz jednak podali, już na sali operacyjnej, bo płakał. Pospał więc dwie godziny, leki przeciwzakrzepowe odstawione. Czekamy do jutra. Ale że na nic tych leków przeciwzakrzepowych nie zamienili ( a coś słyszałam, że mieli  na heparynę dożylną), poszłam do lekarza. A ten posprawdzał, obejrzał wędzidełko, wezwał koleżankę i stwierdzili, że skoro je i gaworzy, to nie będą ryzykować i zabieg odwołany. 
Więc cóż, Błażej już śpi w swoim łóżku, szczęśliwy, że jutro idzie do przedszkola. Nam przykro, bo jednak ten zabieg miał trochę sytuację poprawić, ale co zrobić:)

5 komentarzy:

  1. Szkoda mówić. Błażejek ślicznie wygląda, tylko jakiś smutny. babcia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bo już mu się nie chciało w szpitalu siedzieć:)

      Usuń
  2. Może znajdzie się jakiś odwazny lekarz, który będzie chciał pomóc i Błażej będzie mógł w końcu bez przeszkód uczyć się mówić:-)

    OdpowiedzUsuń