poniedziałek, 26 maja 2014

Błażej i Dzień Matki

Do tej pory Błażej z okazji Dnia Matki dawał mi co najwyżej trochę dłużej pospać (nie żebym narzekała), ale w tym roku jest wyjątkowo. Zostałam zaproszona do przedszkola na ciasto i piękną prezentację przedszkolaków o tym, jak ładnie się bawią. W dodatku Błażejek zrobił dla mnie prezent - piękne magnesy i podobno sam przyklejał poszczególne elementy. Kto wie, jeśli Błażej kiedyś przeczyta te słowa, to przekazuję mu, że dziękuję i bardzo mi się podoba:)
A oto, jak wyglądają zaproszenie i prezent:






niedziela, 18 maja 2014

Błażej i kroki do przodu

Błażej ma do przekazania dwie informacje. Pierwsza to taka, że chyba w końcu polubił jedzenie i nauczył się gryźć. Tydzień temu zjadł pierwszego w życiu nienamoczonego, prawdziwego biszkopta! Odgryzał i zjadł całego ze smakiem. Niestety teraz już nie chce, nawet Misia Lubisia uznał za wyjątkowo niedobrego. Postanowił z ciasteczkami rozprawiać się w ten sposób, że odgryza i wypluwa. Ale potrafi gryźć i to wielki postęp! Poza tym zwiększył ilość przyjmowanego jedzenia z tysiąca do tysiąca dwustu mililitrów na dobę. Nie poznajemy go:)
Druga informacja dotyczy samodzielnego przemieszczania się. Ok, może nie do końca samodzielnego, bo przy pomocy wózka inwalidzkiego, ale to i tak duża ewolucja. A wszystko dzięki paniom z przedszkola, które uczą Błażejka, że może sam jeździć, a nie tylko być wożonym. Naukę kontynuujemy w weekendy w domu i oto jakie są efekty:


piątek, 9 maja 2014

Błażej i debiut na basenie

Mijający tydzień był dla Błażeja pełen wrażeń. W poniedziałek wizyta w szpitalu, nic miłego, za to we wtorek...pierwszy w życiu wyjazd na basen! Oczywiście w towarzystwie kolegów i koleżanek z przedszkola. Wspaniała była już sama podróż, ponieważ Błażej nigdy nie jechał busem, a wiadomo jak uwielbia jazdę samochodem. A co dopiero dużym samochodem:)
Natomiast pobyt w wodzie i wodne zabawy sprawiły, że nasz przedszkolak miał cały czas uśmiech na twarzy. Nawet raz nie zapłakał, mimo że przecież jest to dla niego świat zupełnie obcy. A tutaj próbka zadowolenia z zajęć:



poniedziałek, 5 maja 2014

Błażej i wielki powrót do domu

Błażej już wrócił do domu. To była bardzo dziwna wizyta. Najpierw czekaliśmy bardzo długo, żeby porozmawiać z chirurgiem i z anestezjologiem. Wszystko pięknie, INR rano zbadany wszystkim się podobał, nawet zamienili dzieci, żeby Błażej szybciej miał zabieg. W końcu to nic takiego, szybkie spotkanie ze skalpelem, - "nawet premedykacyjki nie będziemy robić". Weszliśmy, faktycznie szybko pojechał, aż tu nagle widzę, że idą chirurdzy, anestezjolog - "czy jest ktoś od dziecka Kwiecień?". Myślałam, że coś się stało, ale oni tylko chcieli wyjaśnić, czemu nic nie zrobili. Bo INR za wysoki, może krwawić. Poczekamy na oddziale, może jutro zrobią. Ok, Błażej zaraz przyjechał, premedykacyjkę, czyli uspokajacz jednak podali, już na sali operacyjnej, bo płakał. Pospał więc dwie godziny, leki przeciwzakrzepowe odstawione. Czekamy do jutra. Ale że na nic tych leków przeciwzakrzepowych nie zamienili ( a coś słyszałam, że mieli  na heparynę dożylną), poszłam do lekarza. A ten posprawdzał, obejrzał wędzidełko, wezwał koleżankę i stwierdzili, że skoro je i gaworzy, to nie będą ryzykować i zabieg odwołany. 
Więc cóż, Błażej już śpi w swoim łóżku, szczęśliwy, że jutro idzie do przedszkola. Nam przykro, bo jednak ten zabieg miał trochę sytuację poprawić, ale co zrobić:)

sobota, 3 maja 2014

Błażej i oczekiwanie na poniedziałek

Błażej ma niewielki katar, ale mam nadzieję, że do poniedziałku wszystko mu przejdzie i będzie gotowy na zabieg. Jutro trzeba się spakować i być gotowym na ewentualne spanie w szpitalu. Oby tylko się udało bez niespodzianek podciąć to nieszczęsne wędzidełko, to możemy przenocować, co tam:)
A dzisiaj pogoda paskudna więc Błażejek bawił się w domu: