środa, 29 stycznia 2014

Konkurs na Blog Roku

Postanowiłam zgłosić Błażejkowy blog do konkursu na Blog Roku. Kusiło mnie już rok temu, ale jakoś nie mogłam się zdecydować, za to teraz postanowiłam spróbować:)

Jeśli mielibyście ochotę na nas zagłosować, to można to zrobić tak:
-głosowanie będzie trwać od trzydziestego stycznia od godziny 15:00 do szóstego lutego do godziny 12:00;
-z jednego numeru telefonu można oddać jeden głos;

-trzeba wysłać sms pod numer 7122 o treści A01084 (jest to numer Błażejkowego bloga);
-koszt sms to 1,23zł;
-dochód zostanie przeznaczony dla Fundacji Gajusz http://www.gajusz.org.pl/
-informacje o blogach i szczegółowe zasady oddawania głosów można znaleźć na stronie http://blogroku.pl.

Po podliczeniu głosów do następnego etapu konkursu przejdzie po dziesięć blogów z każdej kategorii. Nasz blog jest w kategorii "Ja i moje życie".

Przyznaję, że trochę mi głupio, że proszę was o płatne sms, ale takie są zasady, żeby głosowanie było uczciwe. Za to jeśli ktoś będzie miał ochotę, to w zamian zapraszam na ciasto:)


Błażej i historia farmacji


Błażejek czuje się już dużo lepiej, na szczęście recepta na antybiotyk została w szufladzie:)
Znów niezawodny okazał się bactrim, uważam, że ten kto go wymyśli powinien dostać jakąś super nagrodę. Przeczytałam, że podobno opracował go Polak w smutnych czasach poprzedniego ustroju. W Rosji ponoć był nagminnie podrabiany, a teraz produkują go w Szwajcarii. Oczywiście to wszystko mogą być bzdury, bo informacje zdobyłam w internecie, ale faktem jest, że Błażejkowi świetnie pomaga.
Mam nadzieję, że podczas najbliższej wizyty immunolog zgodzi się, żeby Błaży profilaktycznie dostawał go codziennie w małej dawce. Tak było podczas poprzedniej zimy i Błażuch nie chorował. Teraz wyniki badań ma lepsze, więc leki odstawione, a w zamian pojawiły się złe bakterie.
Ale apetyt dopisuje. Oczywiście na zdjęciach widać tylko oglądanie jedzenia, ale zapewniam, że jogurt został zjedzony prawie, że ze smakiem;)




czwartek, 23 stycznia 2014

Błażej i kolejne wirusy

Niestety kolejne wirusy dopadły Błażucha. Od soboty źle się czuje, mało śpi, kaszle, kicha. Na szczęście to chyba nic takiego, płuca czyste, trzymamy kciuki, żeby takie pozostały:)
Błażej tęskni za przedszkolem, nudzi się, chciałby robić coś ekscytującego, a tu trzeba siedzieć w domu. Czy muszę pisać, że kolejny raz przez infekcję przepadła wizyta u immunologa? Eh:)

Pamiętacie, co robiliście, gdy byliście chorzy i nie chodziliście do szkoły? Ja nawet miło to wspominam, można było się wylegiwać w pidżamie i czytać do woli:) I chyba przekazałam to Błażusiowi w genach:


sobota, 18 stycznia 2014

Błażej i spotkanie z neurologiem

Wizyta u neurologa przyniosła właściwie dobre wieści. Padaczki ani niczego strasznego Błażuś nie ma. Ale nieprawidłowości widoczne na EEG dotyczą zaburzeń snu,  które z kolei wynikają z całej trudnej "przeszłości szpitalnej". Ustalanie rytmu dnia, kąpiel, wyciszanie - to wszystko robimy. A i tak Błażej potrafi wstać  w środku nocy i poszaleć, jednak żeby jego układ nerwowy dojrzewał tak jak trzeba, powinien spać lepiej.
Więc jeśli znacie neurologa, psychologa, psychiatrę z Krakowa, który zna się na zaburzeniach snu u dzieci, to dajcie proszę znać:) Wolałabym, żeby Bła nie brał na to leków, ale jak będzie trzeba, to co tam:)

Poza tym, odpukać, zdrowy nasz przedszkolak, mimo że niestety jedna z pań i koleżanki się rozchorowały. Błaży na razie dzielnie sobie radzi, nawet polubił ćwiczenia.

A popołudniami ma treningi w domu.


czwartek, 9 stycznia 2014

wiadomości z pola walki

Dzisiaj medycznie.
Błażejek miał robione jakiś czas temu badanie rytmu serca metodą Holtera. Wyszło tak sobie, nie byliśmy szczęśliwi, że pojawiły się zaburzenia. Na szczęście Ulubiony Kardiolog powtórzył badanie i powiedział, że "wyniki są dobre, nic nie trzeba leczyć". Wyszły pojedyncze skurcze dodatkowe, niegroźne.
Później zrobił echo, wszystko wygląda elegancko:)

Odpukać, tfu, tfu.

Co nas jeszcze w tej chwili niepokoi to nieprawidłowy wynik EEG mózgu. Wizyta u neurologa w przyszłym tygodniu, oczywiście prosimy o trzymanie kciuków:)


wtorek, 7 stycznia 2014

Błażej i podnoszenie poprzeczki

To musi być fascynujące, gdy dziecko szybko się zmienia, zaczyna raczkować, chodzić, jeść chrupki, parówki i rysować po ścianach. I wszystko dzieje się prawie z dnia na dzień i ciągle i ciągle.
Błażejkowi to wszystko zabiera dużo więcej czasu, ale mam wrażenie, że zaczyna łapać wiatr w żagle.
Bo tak oto:
-świetnie radzi sobie z ryżem - nawet odważyłam się ugotować mu zupę pomidorową i zjadł, nie krztusząc się ANI RAZU. Tak zwyczajnie, wzięłam pomidora, mięsko, śmietanę...po ugotowaniu zmiksowałam. Osobno ugotowałam ryż i ....jakoś powstrzymałam się żeby nie zrobić z tego papki. I mimo że oczami wyobraźni widziałam już, jak się Błażej pozbywa z brzucha wraz z kawałkiem ryżu także śniadania, to on dał sobie radę, tak po prostu;
-je banana tak zwyczajnie rozgniecionego widelcem, a nie mus z miksera (niestety wersja ekskluzywna z avocado spotkała się z umiarkowanym entuzjazmem;);
-nieustannie próbuje raczkować, jak tylko ma chwilkę to od razu przewraca się na brzuch i stara się złapać o co chodzi w tym przemieszczaniu się;
-jestem przekonana, że w pełni świadomie ogląda "Świat Elma";
-pozwolił włożyć sobie do buzi dziubek kubka-niekapka i wierzę, że w końcu wymyśli jak wydobyć z niego sok.

Coś dużo o jedzeniu, piciu, kulinariach się zrobiło. Ale cóż, widocznie Błażuch nabiera tłuszczyku na zimę.
A to pierwszy zjedzony deserek czekoladowy: