czwartek, 24 października 2013

Błażej rozprawia się z katarem

Nasz przedszkolak miał dwa dni przerwy w zajęciach, ponieważ miał katar. Taki zwykły, po prostu katar, ale niestety uniemożliwiał spanie, więc Błaży był trochę marudny. Poza tym nie chciał zarazić koleżanek, posiedział w domu,  ale od dzisiaj  wrócił do roboty.
Mam nadzieję, że teraz Błaży postanowi wstawać  o jakiś przyzwoitych porach, bo dzisiaj zapewne z powodu pobudki o czwartej zasnął na zajęciach logopedycznych, które były o ósmej. A jutro muzykoterapia więc oby był pięknie wyspany, bo szkoda by było!
Przyszły wyniki  immunologiczne i uwaga, uwaga!!!- immunoglobuliny w normie! A to one zawsze były za niskie i powodowały przypływ baterii, wirusów i grzybów do ciałka Bła. A teraz, chyba po podaniu flebogammy (czyli rzeczonych immunoglobulin) na kardiochirurgii wszystko w normie. Czytałam wyniki kilka razy, bo nie mogłam uwierzyć:) W listopadzie jeszcze będzie miał Błaży powtórzone badania, zobaczymy jak się odporność ma, być może dostanie jeszcze jeszcze jedną dawkę flebogammusi:)



piątek, 18 października 2013

tygodniowy przedszkolak

Błażejkowi minął pierwszy tydzień w przedszkolu. Ja czekałam za drzwiami, ale w związku z tym, że tylko przeszkadzałam, bo  musiałam się ukrywać, gdy Bła się gdzieś przemieszczał, to od dzisiaj mam wolne między ósmą a trzynastą:)
Był dzień o jesieni, o wiewiórkach, muzykoterapia, dogoterapia i rehabilitacja. I radzi sobie Błażuś ekstra, nawet rozwija zdolności interpersonalne wobec koleżanek - raz wyciągnął rękę i dotknął Julii!I pokazał adekwatnie gest "jeszcze", i nuci i w ogóle jest świetny!
Poza tym coraz lepiej (odpukać!!!), śpi. Od dwudziestej do piątej, piątej trzydzieści, bez większych pobudek. Szalony:)
Strach pomyśleć, co będzie za miesiąc, skoro tydzień minął tak owocnie.
Aha, i w końcu udało mu się przekroczyć magiczną liczbę ośmiu kilogramów wagi. Tuczenie sondą ma plusy:)







czwartek, 17 października 2013

...

Miało nie być takich wpisów na tym blogu.
Może i miało, ale nie da się od tego uciec, jak by nie patrzeć jest to też część naszego życia z Błażejem.
Wczoraj koleżanka Błażejka z kardiochirurgii odeszła. Pola, Polka, Polusia. Walczyła ponad trzy miesiące i nie udało się. Przed nią Przemuś, wcześniej Krzyś , Wikusia. Zawsze będę o nich pamiętać, o ich rodzicach, o tym, że ten najgorszy strach mieliśmy wspólny, a Błażejek jest nadal z nami. Że teraz jesteśmy w domu, zajmujemy się głupotkami, martwimy o to, czy gdzieś zdążymy, czy ciasto się uda, że tak szybko przyzwyczaiłam się do dobrego, a tam, w szpitalu się TAKIE rzeczy dzieją.
Czytam teraz biografię Wisławy Szymborskiej i dzisiaj natknęłam się na ten wiersz, dedykowany Halinie Poświatowskiej, poetce, która z resztą też zmarła z powodu wrodzonej wady serca. Czytam  go dzisiaj ciągle i od nowa, przeczytajcie ze mną:

W niebezpieczeństwie strzykwa dzieli się na dwoje:
jedną siebie oddaje na pożarcie światu,
drugą sobą ucieka.

Rozpada się gwałtownie na zgubę i ratunek,
na grzywnę i nagrodę, na co było i będzie.

W połowie ciała strzykwy roztwiera się przepaść
o dwóch natychmiast obcych sobie brzegach.

Na jednym brzegu śmierć, na drugim życie.
Tu rozpacz, tam otucha.

Jeśli istnieje waga, szale się nie chwieją.
Jeśli jest sprawiedliwość, oto ona:

Umrzeć ile konieczne, nie przebrawszy miary.
Odrosnąć ile trzeba z ocalonej reszty.

Potrafimy się dzielić, och prawda, my także.
Ale tylko na ciało i urwany szept.
Na ciało i poezję.

Po jednej stronie gardło, śmiech po drugiej
lekki, szybko milknący.

Tu ciężkie serce, tam non omnis moriar.
trzy tylko słówka jak trzy piórka wzlotu.

Przepaść nas nie przecina.
Przepaść nas otacza.

Pamięci Haliny Poświatowskiej
("Autotomia", Wszelki przypadek, 1972)

niedziela, 13 października 2013

pierwszy dzień przedszkolaka

Pierwszy dzień w przedszkolu minął Błażejkowi wspaniale. Były wszystkie, czyli cztery, koleżanki a panie miały ręce pełne roboty. Bła tylko chwilę płakał gdy wychodziłam, a małpka-grająca przytulanka ratowała sytuację. Na muzykoterapii tak się podekscytował, że aż zwymiotował, tyyyle się działo, a nieprzyzwyczajony Błażuś musiał odreagować. Siedział też z koleżankami przy stole podczas śniadania, chociaż sam nie chciał jeść, ale łyżeczkę trzymał bardzo dzielnie:) Niestety nie udało mu się usnąć, mimo że był baaardzo zmęczony, więc skończył zajęcia wcześniej. Został pochwalony, że jak na pierwszy dzień wszystko poszło świetnie i super sobie poradził. Za to jak wrócił do domu to spał i spał:)
A w weekend relaksował się na huśtawkach.



środa, 9 października 2013

Błażej przedszkolak

Dzisiaj Błażejek miał ważny dzień. Nasz maluch został przedszkolakiem! Co prawda o miesiąc spóźnionym, ale przynajmniej uniknął pierwszej fali wirusów. Koleżanki są jeszcze chore, więc miał panie tylko dla siebie. Od piątku zacznie prawdziwy pobyt. A zacznie z rozmachem, bo od muzykoterapii, już widzę, jaki będzie szczęśliwy. Rozpoczął bycie przedszkolakiem też ciekawie, bo od drzemki:) Ulubiona małpka dzielnie mu towarzyszyła i pojutrze będzie go na pewno dzielnie wspierała, zostaną beze mnie (no ok, nie tak zupełnie, będę za drzwiami).
Zobaczymy jak to będzie, oby tylko nie chorował!


piątek, 4 października 2013

Błażej i zaległe urodziny

Błażejuś nadal spokojnie przyzwyczaja się do domowego rytmu. Niestety w nocy zamienia się w krzyczącego potworka, ale oczywiście uroczego:) Prawdopodobnie przyczyną nocnego przeistaczania się Błażucha są zęby - piątki, które próbują wydostać się z dziąseł.
Wczoraj za to, Błażej przyjmował hospicyjnych gości i świętował zaległe urodziny. Tortu spróbować nie chciał, ale mam nadzieję, że pomyślał życzenie podczas zdmuchiwania świeczki.