niedziela, 15 września 2013

Błażej i przywykanie do codzienności

Dopiero teraz, po kilku dniach dochodzi do mnie, że Błażejusz wrócił. Że jest, że sieje spustoszenie i przestawia pory dnia i nocy. Kiedy tak chodziłam do szpitala i czas tak wolno płynął, od odwiedzin do odwiedzin i od telefonu do telefonu, to myślałam, że kiedy już będzie dobrze, to na pewno będę potrafiła coś mądrego napisać. Wydawało mi się, że skoro jestem tak blisko najgorszych tragedii i największego szczęścia,  to że spłynie na mnie jakaś głębsza refleksja. Ale jakoś nic wartościowego nie przychodzi mi do głowy:) Nic co umiem wyrazić słowami. Pozostanę więc na opisywaniu Błażejkowej codzienności:)
Więc tak, aktualnie Błażej nie je prawie nic buzią. Ma sondę, bo założyli mu żeby przytył i na razie ma mieć, bo nie jest w stanie zjeść takiej ilości, jaką powinien. Je teraz sondą po siedemdziesiąt mililitrów przez dwadzieścia godzin na dobę. Próbujemy mu coś dawać buzią, ale na razie nie jest to dużo. Przy wypisie ważył 7,7 kg. Zobaczymy, za jakiś czas, czy tuczenie działa:) Poza tym podejrzewam, że o drugiej  w nocy miał robioną inhalację, albo podawane jakieś leki, które go budziły. Albo u sąsiada coś robili. Bo wstaje o drugiej i koniec. Czas na zabawę:)
Ale poza tym jest super ekstra świetny i baaaardzo się cieszę, że wrócił!



6 komentarzy:

  1. My też się cieszymy:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trochę trzeba czasu i Błażejek wróci do siebie. -:) babcia

    OdpowiedzUsuń
  3. Codzienność bywa piękna :). Błażejek wygląda świetnie :)). Widać kto dzierży władzę w domu;)(ten ,kto ma pilota).

    OdpowiedzUsuń