sobota, 28 września 2013

Błażej i naleśnik

Błażejkowi dnie lecą leniwie na odsypianiu imprezowych nocy. Bo Błażuś od jakiegoś czasu wstaje około drugiej, zjada wtedy dość dużo buzią, co go rozbudza i jest gotowy do zabawiania:)
Nasz chłopczyk odwiedził kardiochirurga, który go pooglądał i stwierdził, że ładnie wygląda i na razie to tyle z ich strony. Bła ma być pod stałą kontrolą kardiologiczną, ma mieć robione echo, no i oczywiście nadal badamy INR. A że nadal skacze jak szalone i jeszcze nie udało się dobrać dawki, to i tak codziennie dzwonię na kardiochirurgię, więc tak do końca jeszcze się nie rozstajemy:)
Trzeba teraz mooocno trzymać kciuki, żeby w końcu ta lewa tętnica płucna się wzięła w garść i urosła.
A hitem ostatnich dni jest zjedzenie przez Błażucha naleśnika (tak, tak, mocno rozdrobnionego, ale nie w formie papki) z duszonymi jabłkami (te nadal jako papka). Myślałam, że się będzie krztusił, ale skąd! Jest gotowy na poważniejsze, doroślejsze jedzenie:)


niedziela, 22 września 2013

Błażej i wypad na zakupy

Błażejkowi dni mijają w końcu spokojnie, nadal całkiem nieźle śpi, jest grzeczny i chętny go aktywności. Wydaje mi się, że wrócił do formy sprzed szpitala, a nawet, że jest silniejszy. Saturację ma elegancką - około 80%, codziennie badamy INR, zaczyna się on stabilizować. Trochę szalał po wyjściu ze szpitala, ale to pradopodobnie z powodu zmiany diety, bo ponoć na krzepliwość ma duży wpływ także jedzenie. A na oddziale Błaży jadł tylko mleko i papkę jabłkową. Teraz wcina dużo zup warzywnych, owoców i deserków. Z pierwszej w tym roku dyni dostał zupę - dynię z ziemniakiem i zajada się! Buzią!
Byliśmy też raz w sklepie. Pompa do jedzenia wystarcza tylko na czterdzieści minut spaceru, więc nie bardzo możemy ruszyć się gdzieś dalej, ale osiedlowy sklep zaliczony. I znów wszyscy nam drzwi otwierają i są bardzo mili, sonda uwrażliwia ludzi;)
A oto fota sklepowa (niechcący widać piwo w okół :)


środa, 18 września 2013

Błażej i wyczyny

Minął Błażusiowi pierwszy poszpitalny tydzień. Chyba z tej okazji postanowił rzucić życie w trybie trzy godziny spania, trzy godziny zabawy i przespał od dwudziestej do piątej trzydzieści rano! Nie mogłam w to uwierzyć, a pochwałom dla Błażego nie ma dzisiaj końca  - żeby powtarzał ten wyczyn już każdej nocy;)
Poza tym byliśmy pierwszy raz na spacerze, ponoć od jutra deszcz, więc załapaliśmy się jeszcze na trochę słońca. Błaży siedział cichutko i OGLĄDAŁ ŚWIAT.





poniedziałek, 16 września 2013

Błażej i uzdolnienia muzyczne

Jednym z ostatnich zaleceń Ulubionego Anastezjologa było to, że Błażejek ma słuchać dużo muzyki, bo widać, że uwielbia:) No wiadomo, i że tańczy i nawet gra! Dzisiaj na bębnach:


niedziela, 15 września 2013

Błażej i przywykanie do codzienności

Dopiero teraz, po kilku dniach dochodzi do mnie, że Błażejusz wrócił. Że jest, że sieje spustoszenie i przestawia pory dnia i nocy. Kiedy tak chodziłam do szpitala i czas tak wolno płynął, od odwiedzin do odwiedzin i od telefonu do telefonu, to myślałam, że kiedy już będzie dobrze, to na pewno będę potrafiła coś mądrego napisać. Wydawało mi się, że skoro jestem tak blisko najgorszych tragedii i największego szczęścia,  to że spłynie na mnie jakaś głębsza refleksja. Ale jakoś nic wartościowego nie przychodzi mi do głowy:) Nic co umiem wyrazić słowami. Pozostanę więc na opisywaniu Błażejkowej codzienności:)
Więc tak, aktualnie Błażej nie je prawie nic buzią. Ma sondę, bo założyli mu żeby przytył i na razie ma mieć, bo nie jest w stanie zjeść takiej ilości, jaką powinien. Je teraz sondą po siedemdziesiąt mililitrów przez dwadzieścia godzin na dobę. Próbujemy mu coś dawać buzią, ale na razie nie jest to dużo. Przy wypisie ważył 7,7 kg. Zobaczymy, za jakiś czas, czy tuczenie działa:) Poza tym podejrzewam, że o drugiej  w nocy miał robioną inhalację, albo podawane jakieś leki, które go budziły. Albo u sąsiada coś robili. Bo wstaje o drugiej i koniec. Czas na zabawę:)
Ale poza tym jest super ekstra świetny i baaaardzo się cieszę, że wrócił!



czwartek, 12 września 2013

Błażej i nabieranie sił

Błażusiek nadal zadowolony, zgodnie z zaleceniami lekarzy regeneruje się i odpoczywa. Sporo leży, ale muszę go pochwalić, że i z siedzeniem sobie świetnie radzi, a trzymanie głowy to pikuś:)
Pojawiły się małe komplikacje w postaci wymiotów, które spowodowały, że krew Błażeja stała się za gęsta i potrzebna była kroplówka. Dzięki pomocy hospicjum (dziękuję!) Błażuch nie musiał śmigać do szpitala, tylko leży sobie elegancko na kanapie, a kroplóweczka kapie.
Poza tym powoli przyzwyczajamy się do nowych godzin snu, pilnowania leków i innych rzeczy.
A Błażejuś się śmieje, bawi i śpi pod swoim kocykiem:) Jednym z plusów pobytu Błażejowego w szpitalu jest to, że korzysta z poduszki i koca, czego wcześniej nie uznawał. Wydaje mi się też, że mniej się poci, wcześniej nawet podczas snu serduszko dawało znać, że się męczy, teraz głowa nie jest zawsze mokra.
Co dalej z operacjami, nie wiadomo. Trzeba mieć nadzieję, że nowy shunt sprawi, że lewa tętnica płucna urośnie i będzie można przeprowadzić drugi etap rekonstrukcji. A na razie rekonwalescencja:)




wtorek, 10 września 2013

wielki powrót

No i jest!! Po dwóch miesiącach i dziesięciu dniach w szpitalu Błażej wrócił do domu:) Kiedy tylko przekroczyliśmy próg oddziału, z ust Błażusia nie schodził uśmiech. Myślałam, że może będzie się bał, że nie będzie wiedział, co się dzieje, ale nic z tych rzeczy. Kawaler śmiał się całą drogę, a już na miejscu taaaak się rozglądał, cały czas radosny. Później uciął sobie drzemkę, już w swoim łóżeczku, a kiedy tylko wstał, od razu przeszczęśliwy zaczął się bawić.
Mamy całą listę nowych zaleceń, leków i pomiarów, ale spoko, parę dni i się nauczymy:)
Uffff.
Jest dobrze. Aż nie mogę uwierzyć, że w końcu wrócił.




poniedziałek, 9 września 2013

poniedziałek

Wszystko wskazuje na to,że JUTRO Błażejek do nas wraca:) Tlen dzisiaj odstawiony, saturacja akceptowalna, humor dopisuje. Nie wiem, jak wynik echa, ale mam nadzieję, że już szykują wypis i że już nic Błażuchowi nie stanie na drodze:)
Łóżeczko, miśki, klocki, fasolki, fotel, piłki, wanna, książeczki-wszystko czeka!


niedziela, 8 września 2013

niedziela

U Błażejka nadal w porządku, jutro będzie miał badania, lekarze przemyślą co i jak i być może, być może...we wtorek...
Ale odpukać.
Poza tym nadal rządzi paniami pielęgniarkami i zasikał swój leżaczek i popołudniu musiał  tylko leżeć:)
No i my mu się znudziliśmy i podrywa rodziców kolegi, który leży obok:)



piątek, 6 września 2013

piątek

Błażejek był dzisiaj znów nie w humorze, ale wyjaśniło się, skąd te zmienne nastroje. Otóż od wczoraj ma odstawiony jeden z leków uspokajających (został jeszcze jeden). Rozsadzała Błażejka energia, nie wiedział,czy chce się bawić, czy przytulać, czy może po prostu kopać i krzyczeć. Niestety popołudniu nie było wizyty, ale przez szybkę widziałam, że bawił się pilotem i miał  nogę założoną na nogę i tak sobie nią majtał wesoło:)
Wieczorny telefon przyniósł informacje, że Błażej już spokojniejszy, ale nie wiem, czy sam z siebie, czy  coś mu dali. Ale nic, ważne, że zadowolony:)
Dzisiaj bez zdjęcia, bo się nie zgodził.

czwartek, 5 września 2013

czwartek

Od dzisiaj Błażej nie ma już żadnych leków dożylnych. Zostały mu trzy kabelki: sonda, pulsoksymetr i tlen (minimalnie). I przez ten ostatni jeszcze go potrzymają, poza tym w poniedziałek badania, echo i...tfu, tfu, nic nie mówię, bo zapeszę.
A paniom pielęgniarkom Bła pokazuje swój charakterek, w nocy na przykład, jak próbują ściszyć mu radio to chrząka, że mają zostawić tak, jak jest:) Poza tym żąda stałej obecności jednej z nich obok siebie. Nazywają go księciem:)



środa, 4 września 2013

środa

Błażejek dzisiaj rano nie był w dobrym humorze, podobno mocno się zdenerwował i chciał pokazać, kto rządzi. Panie pielęgniarki wygrały tę batalię przy pomocy środków uspokajających i podczas pierwszych odwiedzin Błażej słodko spał. Za to po południu był już zadowolony, uśmiechnięty, lekko pokrzyczał tylko wtedy, gdy próbowałam go nakarmić. Więc jedzenie buzią ma dzisiaj darowane:)
Zostało mu jedno dożylne lekarstwo, nieszczęsny corotrope w minimalnej dawce 0,3 ml/h.
Zobaczymy:)


poniedziałek, 2 września 2013

poniedziałek

Błażej dzisiaj był w doskonałym humorze. Kiedy przyszliśmy do szpitala i podglądaliśmy go przez okno w drzwiach, bił brawo i wymachiwał radośnie rączkami. Później prawie z chęcią pił sok i zjadł odrobinę serka. I miał dużo chęci do zabawy. Przerywał ją tylko, kiedy ktoś przechodził, bo musi kontrolować, co się dzieje. Uwielbia też, kiedy panie zmieniają w szpitalnych koszach worki, bo pięknie szeleszczą, są czerwone i wielkie. Przerywa każdą czynność, żeby to obejrzeć:)
A poza tym bez zmian, odrobinę mniej leków na serce.


niedziela, 1 września 2013

niedziela

Błażejek nadal ma leki na serduszko, chyba zmiana pogody mu się nie podoba, bo jakoś nie można leków wyłączyć:) Zobaczymy, co w poniedziałek wymyślą. Poza tym ok, wyniki "lepsze nie będą", nic się nie dzieje. Odpukać.