wtorek, 30 kwietnia 2013

Błażej i piłka

Wiosną Błażej pokochał nową zabawkę. Prawdziwie chłopięcą, najprostszą na świecie - piłkę.
Oczywiście najchętniej bawi się nią z tatą, ale i mnie czasem taką zabawą zaszczyci.
Poza tym rozpoczynamy projekt pod tytułem Komunikacja Błażeja. Dzięki Fundacji Alma Spei uczestniczyłam w spotkaniu dotyczącym komunikacji wspomagającej. Przydaje się ona, kiedy ktoś ma trudności z mówieniem. Porządnie bierzemy się więc za gesty Makatonu i piktogramy. Te drugie to obrazki pomagające w komunikacji, na przykład dzięki symbolowi ksiażki będziemy mogli się dowiedzieć, że Błażej chce poczytać. Oczywiście to nie takie proste. Rozpoczynamy zatem od sfotografowania przedmiotów z Błażejowego otoczenia i uświadamiania mu, że  przedstawiają rzeczone przedmioty.
A oto dowód, jak bardzo Bła lubi piłeczkę:





wtorek, 23 kwietnia 2013

Błażej i tramwaje

Nie wiem, jak to się stało, ale Błażej do minionej niedzieli nie widział nigdy Rynku. Jako prawowity krakowianin musiał to w końcu nadrobić!
I oto wybrał się na obiad. Najpierw jednak przespacerował się po Plantach, obejrzał bryczki i koniki, powdychał trochę zdrowego miejskiego powietrza. I wszystko byłoby cudownie, gdyby nie podróż tramwajem. Bowiem nowością było także jechanie tym ulubionym przeze mnie środkiem komunikacji miejskiej. Błażejowi jednak się BARDZO nie spodobało. Płakał, krzyczał i złorzeczył (tym razem dobrze, że jeszcze wszystko w swoim języku). W drodze powrotnej było ciut lepiej, ale do przyjemnej niedzielnej wycieczki tramwajem jeszcze sporo brakowało.
Ale nic, będziemy walczyć z nowym strachem Bła.





piątek, 19 kwietnia 2013

Błażej i zwracanie uwagi

Błażej jest wszędzie chwalony, jak to się rozwinął i wzmocnił na turnusie. I faktycznie, pewniej siedzi, zręczniej się bawi, a kiedy jest zdenerwowany to naprawdę mocno kopie:)
Ciągła uwaga, którą miał podczas rehabilitacji i innych zajęć w Michałkowie, sprawiła, że teraz nie mam od Błażeja pozwolenia na robienie tego, co nie jest z nim związane. A jeśli ośmielę się podjąć próbę uczesania się na przykład, demonstruje krzyki, płacze, wyginanie się i kopniaki.
Miał być dzisiaj filmik z malowaniem palcami, ale Błażej nie wyraził zgody i jest taki oto pokaz:


niedziela, 14 kwietnia 2013

Błażej i nowość

Błażencjusz już w Krakowie. Na razie odsypia, przyzwyczaja się do nowego rytmu dnia i trochę rozrabia. Chyba przez pogodę, burzę, a może tęskni już za ćwiczeniami?:)
Za to wczoraj pokazał, że posiadł nową umiejętność! Otóż nauczył się reagować na "daj". Poproszony daje piłeczkę. Możemy więc odhaczyć kolejny punkt w testach psychologicznych.
A oto dowód:



czwartek, 11 kwietnia 2013

Błażej i zdolności artystyczne

Drugi tydzień pobytu mija Błażejowi pod znakiem zmęczenia i niechęci do ćwiczeń. Kiedy tylko jest w pobliżu sali rehabilitacyjnej płacze, krzyczy i całym sobą daje znać, że on już ma dość.
Na szczęście ma też zajęcia, które sprawiają mu dużo radości. Ulubiona jest chyba terapia ręki, gdzie doskonali zdolności plastyczno-manualne. Na przykład, kiedy wczoraj go odbierałam, bawił się solą zapachową, miał ją wszędzie i był bardzo szczęśliwy. I oczywiście ładnie pachniał. Podczas zabawy z pieskiem, karmienia go, okazało się, że Bła nie ma już nadwrażliwości zapachowej. Kiedy byliśmy poprzednim razem, nie dał rady wąchać karmy bez odruchu wymiotnego.
Tutaj trzeba wspomnieć, że Błażuch miał bardzo dużą nadwrażliwość na dotyk, szczególnie wokół i w buzi, na zapachy i na nieznane faktury. Od kiedy pożegnał się z sondą (wrzesień 2012r.) stopniowo odwrażliwiła się buzia i pozwala już na masowanie jej w środku i coraz więcej sam do niej wkłada, co kiedyś było nie do pomyślenia. Myślałam, że te wszystkie masaże i uciskania są w jego przypadku nieskuteczne, ale teraz dopiero widać, jaka jest ogromna różnica w Błażuchowym odbieraniu świata.
Za to od kiedy do rączki dostaje nie tylko plastikowe zabawki, przestał się denerwować na piórka, galaretki, czy chrupki. (Oczywiście w ramach dotykania, bo sprawa jedzenia chrupek nadal wywołuje u Błażeja spojrzenie mówiące :"Zwariowałaś??".)

A poniżej popis Błażuchowych zdolności plastycznych, prawie samodzielnie pomalowany łapkami piesek(wiem, że jakość zdjęć jest okropna, ale były robione na szybko, na zasadzie "chwytaj dzień, chwytaj chwilę"):




wtorek, 9 kwietnia 2013

Błażej i małe zmęczenie

Zimowa pogoda w weekend nie zachęcała do niczego innego niż leniwe popijanie kawy i poszukiwania wysokokalorycznych deserów. My tak mieliśmy, a Błażej musiał się dostosować;) Chociaż proponowaliśmy mu różne pyszności, to z obrzydzeniem odwracał głowę. Za to w poniedziałek stwierdził, że wcale nie wypoczął ani w sobotę, ani w niedzielę i w poniedziałek - jeśli nie ćwiczył - to szybko jadł i spał.
A pani fizjoterapeutka, żeby nie płakał podczas stania, musi mu śpiewać.



sobota, 6 kwietnia 2013

Michałkowo i połowa turnusu

Pierwszy tydzień treningu za Błażejem. I za mną też, bo uczę się pamiętać o gestach Makatonu. Dodaliśmy jeszcze dwa: jeść i spać.
Bła nadal nie jest zachwycony ćwiczeniami fizycznymi, co manifestuje prowokując wymioty (pisząc dosłownie, ale nie ma co owijać w bawełnę). Robi to tak namiętnie, że pani fizjoterapeutka musiała mu raz przywiązać rączki do tułowia. Wiem, że nie brzmi to najlepiej, ale okazało się, że  wtedy mu przeszło. I już się nie denerwował, a nawet uśmiechał. Taki to dziwny jest ten nasz pan Błażej.
Myślę, że sporo kalorii spala na tych zajęciach, bo apetyt ma jak nigdy. Regularnie zjada o jeden posiłek więcej niż zwykle.
No i okazało się, że nieświadomie wprowadzamy Błażuchowi w domu elementy integracji sensorycznej. Jak dowiedziałam się z książki Marty Wiśniewskiej pt. Wspomaganie rozwoju dziecka z niepełnosprawnością intelektualną nawet pokazywanie jak działa suszarka do włosów to domowa terapia. Bo taki mały człowiek uczy się, że jest ciepłe i zimne powietrze i że może w niego dmuchać. Albo elektryczna maszynka do golenia (drgania), albo słuchanie szumu płynącej wody (stymulowanie słuchu), albo pocieranie ręcznikami o różnych fakturach (zmysł dotyku). Niby oczywiste, ale jak dwulatek sam sobie nie podejdzie i nie podotyka takich rzeczy, tak jak robiłby będąc w normie, trzeba mu pomóc.
Ale dość  wymądrzania się,  dzisiaj w końcu odpoczynek i jedziemy do Bielska. Chociaż pogoda niezbyt zachęcająca do sesji to obiecuję fotorelację!


środa, 3 kwietnia 2013

Błażej i komunikacja

Kiedy za oknem taka piękna zima, jak w amerykańskich kulach z Mikołajem, Błażej wszechstronnie wspomaga swój rozwój.
Na przykład dzisiaj stał czterdzieści minut! Co prawda w specjalnym kombinezonie, ale to naprawdę coś. No i pani fizjoterapeutka musi się chować, a kiedy Bła jej nie widzi, to nie płacze.
U pani pedagog był bardzo grzeczny i uśmiechnięty, ale bardzo się wstydził i nie chciał chwalić się swoimi umiejętnościami. Mam nadzieję, że się przełamie.Chociaż co nieco pokazał.

Nauczył się bowiem swojego pierwszego gestu Makatona. To jest język gestów i znaków wspomagający komunikowanie się osób niepełnosprawnych. (Chociaż czytałam gdzieś, że można też w ten sposób porozumiewać się ze zdrowym dzieckiem, które jeszcze nie mówi).
Błażej uczy się na razie pokazywać: "jeszcze", "zabawa", "koniec" i "nie ma".
I dzisiaj widziałam, jak bardzo ładnie przekazał pani pedagog, że chce "jeszcze" posłuchać piosenki. Z nami też czasem mu się udaje, ale kiedy zrobił to podczas badania psychologicznego byłam bardzo dumna :)

A tak wyglądał Błażej wczoraj, wykończony po całym dniu harówki.

 A jutro pieski!

wtorek, 2 kwietnia 2013

Michałkowo

Błażuch od ósmej wziął się do roboty i trenuje. Trochę masy, trochę główki. Dzisiaj za nim już półtorej godziny na sali ćwiczeń, spotkanie z neurologopedą i pedagogiem. A to dopiero początek...
Nie jest zadowolony, gdy go zostawiam, ale za to wraca szczęśliwy.
A ja  mogę podziwiać TAAAKI widok z okna!