poniedziałek, 4 czerwca 2012

projekt Błażej, część pierwsza

Od powrotu z turnusu staramy się kontynuować Błażejkowe nauki, bawić się ucząc i na odwrót. Przede wszystkim ma już Paskud swoją rurkę do zabawy, z podobną zaprzyjaźnił się na zajęciach terapii ręki. Ma piękny, prawdziwie męski, różowy kolor.


W ramach poznawania świata poprzez dotykanie różnych faktur dostał Błażej bardzo piękną fasolę, którą bedzie teraz regularnie przesypywał, oglądał, wyrzucał i co tam będzie uznawał za stosowne. 
(Teraz czas na filmik, niestety nie umiem zmienić jego orientacji, więc na razie pierwsze koty za płoty, obiecuję, że następny bedzie lepszy.)





Będziemy też ćwiczyć wrzucanie przedmiotów do misek i pudełek, ale na razie Błażej jest w fazie komponowania przestrzeni na zasadzie chaosu.


6 komentarzy:

  1. Bardzo się cieszę, że się Wam tak wyjazd udał. Z fasolą super - już masz pomocnika w kuchni. Do zobaczenia w piątek!

    OdpowiedzUsuń
  2. Żeby jeszcze chciał jeść! ale może przejdzie od dotykania do podjadania:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Myslałam, że zje fasolkę:)
    Wygląda z tą miseczka jak Kopciuszek, był tam jakiś motyw z oddzielaniem fasolki od czegos innego?

    OdpowiedzUsuń
  4. A no było, było:)ale ja mu na bal nie zabraniam iść;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale super się uśmiecha! Zazdroszczę wszystkim którzy mogą to widzieć i cieszyć się na żywo :)) Tym podpisanym i niepodpisanym, co do których intuicja mi mówi, że brak podpisu jest podpisem wspólnie nam znanego dobrego duszka :))

    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, myślę, że masz rację:)

      Usuń