piątek, 29 czerwca 2012

kraina chichów

Mimo że Błażej odmawia ostatnio uczestniczenia w rehabilitacji, to robi kolejne motoryczne postępy. Coraz dłużej wytrzymuje w pozycji na brzuchu, przy okazji ćwicząc skalę gardłowego śmiechu. Ten ostatni wynika z tego, że Błażuch przez  prawie pół roku oddychał przy pomocy respiratora, który ratując życie, robi różne szkody, na przykład poraża struny głosowe. Nie zawsze oczywiście, ale kiedy tak długo, jak nasz Brzydal ma się rurkę, a właściwie rurę, w gardle, coś tam się musi popsuć. Niestety nie wiemy, jak duże są to szkody, ale to z tegu wynika właśnie charakterystyczny Błażuchowy chichot.
A jak to wszystko jest, można podejrzeć poniżej.


poniedziałek, 25 czerwca 2012

let's dance

Według książki "Integracja sensoryczna na co dzień", którą to ostatnio podczytuję, każdy szkrab ma wrodzoną zdolność przeżywania muzyki. Błażej swoją przygode ze światem dzwięków rozpoczął inaczej niż większość dzieci. Niestety nie miał możliwości rozpoznawać naszych głosów, słuchać śpiewu, uspokajać się podczas rytmicznego kołysania. Kiedy już byliśmy razem, Błażej bardzo lubił zasypiać słuchając buczenia inhalatora, później udało się przestawić Błażucha na chińską muzykę ludową, aż w końcu doszliśmy do muzyki relaksacyjnej. Teraz wszyscy smacznie zasypiamy a wokół nas słychać szum oceaniu, ptaki, albo przyjemny wiatr. Ostatnio jednak w swoim związku z muzyką posunął się Błażej o krok dalej. Zaczął żywo reagować, na rytmiczne piosenki, czyli tańczyć. Tańczy głowa, tułów, rączki i nóżki, na tyle na ile oczywiście pozwala mu ciało. A próbka poniżej.


czwartek, 21 czerwca 2012

serduszko

Cokolwiek to znaczy, Błażuch pójdzie na cewnikowanie "w najbliższym czasie". A więc zbliża się wizyta w Prokocimiu wielkimi krokami.
Eh.
A tymczasem Misiek pochłania kolejne lektury.


środa, 20 czerwca 2012

zwyczajne zwyczaje

Zainspirowana wpisem Lobzovki chcę napisać co nieco o Błażejkowych przyzwyczajeniach i rytuałach.
No więc tak.
Zacznę od tego, co ostatnio w zwyczaju Błażucha nie jest. Otóż z powodu upałów i rosnących zębów, odmawia jedzenia. Bardzo stanowczo i jednoznacznie. Coś tam zje, ale nie są to już tak duże ilości. Mam jednak nadzieję, że  to tylko chwilowe.
Za to, kiedy wstaje (ok.czwartej niestety) bardzo ładnie krzyczy "mama,mama", i już nie pozwala mi na zamykanie oczu, trzeba szybko wstawać i do zabawy!
Pierwszą zabawką rano, jest często pilot od telewizora. To nie jest tak, że dużo oglądamy (już nie:), albo, że Błażuch nie ma innych rzeczy do zabawy, ale strasznie go cieszy, jak coś naciśnie i wtedy na ekranie następuje zmiana. Zaśmiewa się wtedy do ropuku. Po nacieszeniu się najfajniejszym akcesorium, może przejść do oglądania książeczek i zabawy fasolą.
Podczas upałów Błażej odmawia bycia grzecznym i uśmiechniętym, czemu trudno się dziwić, skoro normalnie ma duszność, to co dopiero podczas takiej pogody. Chętnie więc przebywamy w miejsach klimatyzowanych, chodzimy na kawki i ploteczki do Bonarek i innych świątyń konsumpcjonizmu.
Jak tylko wsiadamy do auta, Błażej aż podstakuje na foteliku ze szczęścia, Naprawdę! A dzisiaj nie musiałam mu nawet śpiewać, tylko ładnie oglądał zmieniający się krajobraz.
Chciałabym, żeby naszym wspólnym rytuałem było czytanie, na razie jednak Błażuch nie lubi słuchać, bo wtedy wydaje mu się chyba, że nie zwracamy na niego uwagi. Ale może w końcu się przekona, że wręcz przeciwnie. 
Od lipca zaczynamy regularnie odwiedziny Maltańczyków, i nadal czekamy na termin cewnikowania, na razie starając się za bardzo tym nie przejmować.




wtorek, 12 czerwca 2012

jest piątek, jest impreza

Udaliśmy się z najszaleńszym podróżnikiem na wycieczkę w okolice Wadowic, gdzie oczywiście został uznany za uroczego i grzecznego, nie chciał nawet iść spać, bo bał się, że coś mu umknie. Oglądał, wdychał zdrowe powietrze i bawił się na ekstra placu zabaw, co można zobaczyć poniżej.
Dziękujemy za zaproszenie i na pewno jeszcze wpadniemy!




niedziela, 10 czerwca 2012

a co!

Mięliśmy nie dać się wciągnąć w narodowe szaleństwo piłkowe. Ale cóż, Błażej nas przekonał, okazał się być zagorzałym kibicem piłki nożnej.  Zachwycony prezentem od babci, w postaci patriotycznego body,  powiedział, że nie zamierza zdjąć go do końca Euro. Nie wiem jeszcze,czy się zgodzić, ale właściwie, czemu nie, skoro chce być taki trendy.


poniedziałek, 4 czerwca 2012

projekt Błażej, część pierwsza

Od powrotu z turnusu staramy się kontynuować Błażejkowe nauki, bawić się ucząc i na odwrót. Przede wszystkim ma już Paskud swoją rurkę do zabawy, z podobną zaprzyjaźnił się na zajęciach terapii ręki. Ma piękny, prawdziwie męski, różowy kolor.


W ramach poznawania świata poprzez dotykanie różnych faktur dostał Błażej bardzo piękną fasolę, którą bedzie teraz regularnie przesypywał, oglądał, wyrzucał i co tam będzie uznawał za stosowne. 
(Teraz czas na filmik, niestety nie umiem zmienić jego orientacji, więc na razie pierwsze koty za płoty, obiecuję, że następny bedzie lepszy.)





Będziemy też ćwiczyć wrzucanie przedmiotów do misek i pudełek, ale na razie Błażej jest w fazie komponowania przestrzeni na zasadzie chaosu.