czwartek, 31 maja 2012

wielki powrót

Jutro już wracamy do domu, Błażej jest trochę zmęczony, przez ostatnie dni wytrzymuje tylko po pół godziny na dogoterapii, terapii ręki i u logopedy.
Podczas rehabilitacji ruchowej sam spędza czas z panią rehabilitantką, ja dzięki temu nadrabiam zaległości lekturowe. Gdy mnie nie widzi zachowuje się trochę przyzwoiciej i nawet ostatnio nie pluje. Dzisiaj znów siedział sam, mam nadzieję, że niedługo stanie się to czymś szalenie normalnym.
A poniżej zdjęcia z terapii ręki.



poniedziałek, 28 maja 2012

weekendowo bielsko-bialsko

Weekend minął nam bardzo zwiedzająco i spacerująco po ulicach Bielska. Błażejowi tak się podobało, że zasypiał dopiero po kilku godzinach oglądania wszystkiego w około.



W niedzielę byliśmy w pizzerii Retro, którą planowałam odwiedzić już od kilku lat. Znajduje się ona na parterze kamienicy, w której urodził się Emil Zegadłowicz, jego życiem i twórczością facynowałam się podczas studiów. Pizzeria jest utrzymana w klimacie sentymenatlnych staroci i pełna uroczych bibelotów.




A pod koniec dnia nie mogliśmy się oprzeć budce z lodami "Eskimo", jakby żywcem wyjętej z lat osiemdziesiątych i trzymając się retro klimatów zjedliśmy lody włoskie, tradycyjnie, jak w dzieciństwie, śmietankowe.






A dzisiaj od rana już wracamy do ćwiczeń, zabaw edukacyjnych i prób nakłonienia Błażeja do pokazywania swoich części ciała. Albo chociaż misiowych.



czwartek, 24 maja 2012

bez pracy nie ma chodziaczy

Błażej mniej lub bardziej dzielnie znosi trudy turnusu, którego wakacjami na pewno nazwać nie można.

Dwa razy dziennie po 45 minut ćwiczy Błażuch z panią rehabilitantką, są to te gorsze chwile w ciągu dnia. Pierwsza część zajęć to po prostu ćwiczenia, druga to stanie w kombinezonie Dunag02 , gdzie dzieci w specjalnej uprzęży (wyglądającej jak sprzęt do skakania ze spadochronem) wiszą w klatce i walczą z grawitacją. Myślałam, że Błażej nie nadaje się do takiej terapii, że za mało umie, ale wcale nie, pani go chwali. Niestety nie robi to na nim wrażenia, krzyczy w niebo głosy, a wczoraj nawet opluł (tak!specjalnie!) panią rehabilitantkę. Paskidne, wiem, ale powiedziała, że to zachowanie adekwatne do jego wieku, więc właściwie się cieszę, że tak normalnie, jak inne dzieci, prawie dwuletnie, reaguje.

Poza tym chodzimy do neurologopedy, która wykonuje masaż buzi, co się baaardzo Błażejowi podoba, później bawi się z nim, próbując uczyć go rozumienia słów, czym wywołuje kolejne fale śmiechu.

Błażej jest też poddawany testom przez panią psycholog. Ciężko go oczywiście włożyć w jakieś "ramy" rozwojowe, ale ona skrupulatnie i metodycznie próbuje. I tak. W rozwoju społecznym, naśladowaniu, rozumieniu poleceń, znaczeń, jest Błażej tylko kilka miesięcy za rówieśnikami. Rozwój mowy jest u niego na poziomie roczniaka, podobnie sprawaność manualna, którą z kolei rozwija na zajęciach z terapii ręki. Poznaje tam różne faktury, od kaszki manny, poprzez fasolę, galartekę, po ulubioną strukturę plastikowej rurki od pralki. Ta ostatnia wydaje takie piękne odgłosy, gdy się jej końce pociera o siebie, że aż Pan Błażej dostaje czkawki ze śmiechu.
I ostatnie, co robimy, to dogoterapia, czyli dotykanie, głaskanie pieska Yoko. Błażej nie lubi go tylko karmić, bo mu zapach jedzonka nie odpowiada, za to położyć się na piesku to jest coś!


poniedziałek, 21 maja 2012

szaaalone dni!

Ostatnie dni obfitują we wrażenia w Błażejkowych świecie. W piątek był u kolegi Mateuszka i postanowił tak, że oto zademonstruje, jak potrafi pięknie siedzieć, tak około 15 sekund. W sobotę zwiedzał Tyniec, spotkał przyjaciół z Alma spei, a ja dostałam piękny prezent z okazji Dnia Matki. Taki oto.







A od wczoraj Błażuch wizytuje Michałkowo. Był już u pani pedagog, gdzie nie bardzo chciał pochwalić się umiejętnościami, zainteresował się tylko przekładaniem fasolki z ręki do ręki, ciekawe były też pałeczki do gry. Takie pięne! Zielone!
Był też Blaise już dwa razy na rehabilitacji ruchowej, gdzie dał wspaniały pokaz złości, histerii i wielkiego nieszczęścia.
Przed nami jeszcze dzisiaj spotkanie z neurologopedą, a teraz Błażuch zbiera siły właśnie tak.












wtorek, 15 maja 2012

15.05.2011r.

Rok temu Błażej miał drugą operację serduszka, a 24 maja lekarze odłączyli mu respirator. Niestety jeszcze złapał jakąś infekcję, ale jakiś tydzień później oddychał już sam, i tak jest do dzisiaj. Pamiętam, że tego 24 maja panie pielęgniarki cieszyły się razem z nami, że Błażej tak sobie super radzi i jadłyśmy razem ptasie mleczko.
Ta operacja była zwieńczeniem bardzo ciężkiej wiosny, paskudnego zapalenia płuc, całego mnóstwa innych infekcji, respiratora, sondy, schudnięcia. Na szczęście Błażej kolejny raz dał radę i przez ten rok bardzo dużo osiągnął. Bardzo satysfakcjonujące jest,to że sobie teraz spokojnie śpi w pokoju obok, ma ustawioną ulubioną muzykę, a chwilę przed zaśnieciem zjadł ze smakiem kaszkę z sokiem z lipy. Takie to cudownie normalnie.

A kilka dni po odłączeniu respirtora wyglądał Błażuch tak.




poniedziałek, 14 maja 2012

chwilowo w Krakowie

Od piątku jesteśmy domu, ale tylko na tydzień, bo od 21 maja Błażej będzie ćwiczył w ośrodku rehabilitacji Michałkowo. Poniżej fotorelacja z ostatnich godzin w Złockiem.



Trzeba też zapisać, żeby zostało zapamiętane, że Błażej potrafi już wysmarkać się w chusteczkę! Brawo! Brawo!

środa, 9 maja 2012

Złockie 3

W końcu mamy hiperwakacyjną pogodę i cały dzień korzystamy z uroków górskiego powietrza podczas chodzenia, chodzenia, chodzenia. Znaczy ja chodzę, a Błażej jeździ:)




wtorek, 8 maja 2012

Złockie 2

Wczoraj niestety pogoda nie dopisywała i musieliśmy posiedzieć spokojnie w pokoju, co spowodowało, że Błażej wstał o 22, a do spania wrócił dopiero o 3.00. Dzisiaj na szczęście aura jest dużo lepsza, mamy za sobą długi spacer i mam nadzieję, że Błażuch bedzie dzisiaj łaskawszy.

I dostaliśmy dzisiaj wiadomość z Prokocimia - w ciągu dwóch, trzech miesięcy Błażej bedzie miał cewnikowanie serduszka.



niedziela, 6 maja 2012

Złockie 1

Podczas podróży na wakacje Błażej zdawał się być zadowolony i chętny do poznawania świata, ludzi, zwierząt, wszystkiego. Niestety po dotarciu na miejsce zdecydował, że jednak nie będzie się z niczym i z  nikim socjalizował, z nami też nie. Po jakimś czasie protestu krzykowego postanowił, że jednak da nowemu miejscu szansę i bez mycia poszedł spać. Wstał na szczęście w lepszym humorze i turnus rozpoczął od zwiedzania.












piątek, 4 maja 2012

hej przygodo!

No i stało się. Jutro wyruszamy na turnus rehabilitacyjny do Złockiego. Błażej szykuje się do podboju Muszyny i okolic, cały dzień się pakował, przy naszej niewielkiej pomocy. Prosimy o trzymanie kciuków za ładną pogodę, ale nie za ładną, Książę preferuje około 20 stopni, przy  wyższych jego serduszko jest niezadowolone.